Sigur Rós – Sæglópur

Pamiętam dokładnie kiedy pierwszy raz słuchałem tego utworu. No może nie dokładną date, wiosna 2006. Siedziałem na murku koło katedry w Exeter. Pojechałem się odprężyć po pracy z słuchawkami na uszach. Zapaliłem i słucham przyglądając się ludziom porozkładanym na trawie i cieszącym się jednym z pierwszych słonecznych dni tamtej wiosny. Płyta ciekawa, niesamowity klimat. Kolejny utwór Sæglópur. Jak to kiedyś skomentował po 10 sekundach moj znajomy, takie tam pitu pitu. Ale podczas tego pitu pitu czekasz, w koncu musi się coś wydarzyć i nagle przywalenie. Dzwiekowa lawina z niesamowita siłą. Dobrze, że nie siedziałem w porcie w tym momencie, bo zagotowało się we mnie i mógłbym wskoczyć do wody :)

Jesli nie ich nie znasz, tutaj znajdziesz wiecęj informacji: http://www.sigur-ros.co.uk/

Groove Armada – Shameless

Podczas podróżowania w przeróżne rejony muzyczne czasem nagle się budzisz i szybko chcesz sprawdzić co to właśnie za utwór słyszysz. Słuchając muzyki z różną uwaga niektóre kawałki po prostu uderzają z zaskoczenia Twoje zmysły. Bez względu na to co robisz przerywasz to i wciskasz ponownie play. Postanowiłem takie niesamowite rodzynki wśród zalewającego nas chłamu czasem tutaj wrzucać. Muszę też zaznaczyć, że niestety często to tylko jeden utwór na płycie wart jest wspominania.

Co to “Shamless” byłem zaskoczony jak niesamowicie głos Bryan’a Ferry pasuje do tego hypnotic-groove podkładu.